Na ostatniej sesji patrzyłyśmy na naszą kolekcję przez szkło okularów. Pokazujemy, jak powstały te zdjęcia i co widać, kiedy wyostrzy się tylko jeden fragment.
Sesja zdjęciowa to dla nas zawsze trochę święto, a trochę ciężka praca. Przez kilka miesięcy modele istnieją w naszej pracowni jako formy, próbki tkanin i pierwsze egzemplarze na wieszaku. W dniu sesji po raz pierwszy zaczynają żyć na kimś – w ruchu, w świetle, w konkretnym miejscu.
Tym razem z fotografem Filipem Naumienko spróbowaliśmy czegoś nowego: zdjęć przez soczewkę okularów. Szkło trzymane tuż przy obiektywie wyostrza jeden fragment kadru, a resztę rozmywa i zniekształca. Efekt przypomina podglądanie świata z ukrycia – albo spojrzenie, które zatrzymuje się na jednym szczególe.
I właśnie o szczegóły nam chodziło. Przez soczewkę widać to, co w naszych ubraniach najważniejsze, a co na zwykłym zdjęciu łatwo przeoczyć:
fakturę miękkiego swetra ze stójką,
czerwień podszewki i cienką wypustkę przy długim płaszczu,
kratę na kamizelce, którą układałyśmy pas po pasie,
szeroką nogawkę spodni, która płynie przy każdym ruchu.
Na planie było dużo poprawiania kołnierzyków, prasowania zakładek i sprawdzania, jak tkanina układa się na krześle czy przy ścianie. To momenty, których zwykle nie pokazujemy – a przecież to one mówią najwięcej o tym, jak pracujemy. Każdy model projektujemy, kroimy i szyjemy w Polsce, dlatego zależy nam, żeby na zdjęciach było widać tę staranność.
Część modeli z sesji to nowości, które po raz pierwszy pokażemy na żywo na Targowisku Sztuki, 14–15 listopada. Wcześniej możecie je podejrzeć – na razie przez soczewkę.
Zdjęcia: Filip Naumienko
